In memoriam Anna Makowska-Cieleń (26.07.1939 – 21.12.2016)

Ziemia Lubuska nr 3/2017

Tekst powstał w konsultacji merytorycznej z regionalistą gorzowskim Leszkiem Bończukiem i Dorotą Kwiatkowską, przedstawicielem Rodziny pani Anny Makowskiej-Cieleń.

Wielkością człowieka nie jest to, kim się urodził,
lecz to co z dorobku minionych pokoleń zdołał
sobie przyswoić, twórczo rozwinąć i przekazać
następnym pokoleniom

(Michał Caputa)

Absolwentka Liceum Ogólnokształcącego im. Stefana Żeromskiego w Drezdenku, wybitna regionalistka,współtwórca ruchu stowarzyszeniowego na Ziemi Gorzowskiej, pedagog, publicystka, animatorka życia kulturalnego, współorganizatorka Gorzowskiego Towarzystwa Kultury , przedstawicielka Ziemi Lubuskiej w  Radzie Krajowej Ruchu Stowarzyszeń Regionalnych RP

Wołyń  – i co dalej ?

W ostatniej naszej wspólnej  publikacji, będącej sprawozdaniem ze spotkania regionalistów z wszystkich regionów Polski i pozostającym nolens volens  swojego rodzaju jej posłaniem-testamentem jako działacza społeczno-kulturalnego[1] jest mowa o wygłoszonym przez nią komunikacie konferencyjnym na temat towarzystw kresowych działających w Gorzowie i na całej Ziemi Lubuskiej – Towarzystwie Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich, Towarzystwa Miłośników Polesia i Białkowa oraz Towarzystwa Miłośników Wilna i Ziemi Wileńskiej. Wystąpienie to przyjęte zostało z dużym zainteresowaniem, szczególnie przez dyrektora Muzeum Niepodległości w Warszawie, autora albumu „Wilno i okolice” i referenta tematu o początkach ruchu regionalistycznego na Wileńszczyźnie.   

To chyba jej ostatnie publiczne wystąpienie pokazuje, że doświadczenia dzieciństwa, do których należała utrata „małej ojczyzny” w tak dramatycznych historycznie okolicznościach, „stygmatyzowały” w jakiś sposób jej  zapobiegliwość w budowaniu i ochronę nowego matecznika, którego duchowe rozumienie roztaczało się na całą diasporę, w której uczestniczyła i którą sama budowała. Ukazało to jeszcze dobitniej wspólne obejrzenie na tym zjeździe w Teatrze Miejskim w Jaworze wieczorem spektaklu Ballada o Wołyniu, napisanym przez Lecha Makowskiego, wykorzystującego wątki fabularne legendarnej powieści Włodzimierza Odojewskiego Zasypie wszystko, zawieje w reżyserii Tomasza A. Żaka i w wykonaniu teatru „Nie Teraz” z Tarnowa. Miało ono poprzez uczestnictwo w tym gronie widzów dużej ilości kresowian z Wołynia dodatkowo szczególną aurę. Głęboka zaduma z jaką wyszła Anna Makowska-Cieleń z tego spektaklu, świadczyła o tym, że, mówiąc językiem mieszkanki Gorzowa kiedy był jeszcze Landsbergiem, „wzorce dzieciństwa“[2] Christy Wolf były nadal bardzo żywe w strukturze jej psychiki, ale już bez gniewu i zawierały bardzo chrześcijańską zasadę wybaczenia doznanych krzywd.

          I chyba z takim nastawieniem wracała po 1945 r. do „dużej ojczyzny” – Polski w duchu, jak to zostało przedstawione w innych wystąpieniach na tym zjeździe, jechania po pokój.I w takich kategoriach nastąpiło chyba również jej osiedlanie  się na Ziemiach Zachodnich i Północnych, nazywanych w polskiej historiografii „ziemiami piastowskimi” i „ziemiami odzyskanymi”. Jechała jako osadniczka na nowe, tym razem zachodnie kresy RP, wioząc ze sobą bagaż doświadczenia i życiowej zaradności, tak jak to przedstawił w swoim wystąpieniu na tym samym zjeździe autor projektu publikacyjnego „Kresowa Atlantyda: historia i mitologia miast kresowych“ prof. S. Nicieja. Mówił on w swoim wystąpieniu zatytułowanym Historia polskich miast utraconych w czasie II wojny światowej dużo o mądrym pragmatyźmie ludzi z kresów i stwierdził w konkluzji, że „w Polsce nie ceni się pracy organicznej, tylko heroizm oraz pomachiwanie szabelką[3]. Wystąpienie to zakończył postulatem pokazywania w publicystyce i opracowaniach naukowych ludzi z drugiego i trzeciego szeregu i ich roli w organizowaniu polskiego życia na tych ziemiach w procesie ich polonizacji.

Takiego zadania-posłania podjęła się Ania Makowska-Cieleń od pierwszego dnia swojego pobytu na tych ziemiach: nadnoteckiej i nadwarciańskiej. Świadczy o tym jej bardzo bogata biografia. A przyjechała tam prosto z Syberii, gdzie przebywała na zsyłce w latach 1940-1946 Pierwszym etapem tego „szlaku taborów” było Stare Kurowo.[4]

Przystanek Drezdenko

Po ukończeniu Szkoły Podstawowej w Starym Kurowie, Anna Anna Makowska-Cieleń uczęszcza do  Liceum Ogólnokształcącego im. S. Żeromskiego w Drezdenku ( w latach 1953-1957), gdzie zdała egzaminy maturalne[5] i gdzie (cytowany w mottcie tego tekstu memoratywnego) profesor licealny Michał Caputa stał się – chyba tak możemy stwierdzić, bo nawiązywała wspomnieniami do niego i tego cytatu przez całe swoje życie –  jej mentorem i kompasem wyznaczającym system „praktykowanych” wartości . Tą sentencją, jak wynika z analizy wpisu do kroniki szkolnej, jej mistrz celnie scharakteryzował  swoją uczennicę Annę Makowską i przewidział jej dalszą drogę życiową, będącą posłannictwem w urzeczywistnianiu tych wartości i związanych z nimi ideami.

Nowa nadwarciańska „mała ojczyzna“  w Gorzowie  Wlkp.

Już na drezdeneckim balu maturalnym (!) otrzymała od reżysera i kierownika artystycznego Teatru Miejskiego w Gorzowie Wlkp. A. Herbrycha propozycję zagrania głównej roli w sztuce  Barry Conera „Roxy”. To zadecydowało o tym, że od razu przeprowadziła się do Gorzowa Wlkp. i podjęła pracę w Miejskiej Bibliotece Publicznej, gdzie wraz z czytelnikami organizowała przedstawienia dla dzieci, a w czasie wolnym chodziła na próby  i występy w teatrze.

1 października 1958 r. rozpoczęła  studia we Wrocławiu, które skończyła w Opolu 6 listopada 1964 r. obroną pracy magisterskiej na temat „Władysław Stanisław Reymont  Komediantka /próba zarysu monograficznego/”.

Misja nauczycielska

Od 1 lipca 1964 była nauczycielem j. polskiego  w II LO im. M. Skłodowskiej-Curie w Gorzowie. Również tutaj pracę pedagogiczną łączyła z edukacją kulturalną młodzieży, zachęcając ją skutecznie do uczęszczania na spektakle  w Teatrze im. Juliusza Osterwy, organizując przy tej okazji konkurs dotyczący recenzji oglądanych widowisk. Założyła również  Klub Miłośników Teatru Telewizji, co  owocowało nagrodą – pierwszy telewizor dla tej placówki szkolnej i wycieczka zagraniczna dla najaktywniejszych członków klubu.  Ich recenzje ukazywały się w ogólnopolskim wysokonakładowym  czasopiśmie kulturalno-literackim. Tygodnik Kulturalny. Dla niektórych z nich był to debiut dziennikarski w profesji, którą wykonywali później przez całe życie.  

Prowadziła w LO różne formy sceniczne, z których kabaret „Biedronki” otrzymywał najwyższe lokalne i regionalne wyróżnienia. Cztery z członkiń tej formy organizacyjnej działalności artystycznej są dzisiaj aktorkami. Program przygotowany z okazji 1000-lecia państwa polskiego, w którym uczestniczyło aż 80 osób, był wielokrotnie prezentowany w szkołach, zakładach pracy, a historyczne zdjęcia z tych przedstawień z satysfakcją pokazują sobie uczestniczy koleżeńskich zjazdów.  Za tę pracę pedagogiczną otrzymała liczne dyplomy uznania i nagrody Kuratora Oświaty.

Gorzowskie Towarzystwo Kultury

Kłopoty z głosem były przyczyną  przejścia 1 sierpnia 1975 r. do pracy w administracji państwowej. W 1979 r. Anna Makowska-Cieleń przyczyniła się wydatnie do powstania  Gorzowskiego Towarzystwa Kultury. Została jego sekretarzem i dyrektorem biura. Pracowała na tych stanowiskach ponad 11 lat, aż do 1990 r.  Jest to kolejny, ważny okres pracy zawodowej i pasji społecznikowskiego działania. Stworzyła przy GTK dwie  serie wydawnicze:  „Bibliotekę Literacką GTK”  i „Bibliotekę Regionalną GTK.”[6]

Pierwsza z nich dawała m.in. możliwość debiutu dla  dziś liczących się autorów. Wielu z nich to m.in. członkowie Związku Literatów Polskich. Druga seria wydawnicza stworzyła podawliny pod badania nad historią i kulturą miasta oraz  upamiętniała zasłużonych jej mieszkańców.

Przy Towarzystwie utworzyła Szkolne Koła Miłośników Regionu z autonomicznym sejmikiem, w których młodzież poznawała swój region i uczyła się samorządności.

Potwierdzeniem dużej rangi tego dorobku i zasług  Anny Makowskiej-Cieleń była I Nagroda Ministra Kultury i Sztuki „Za wyróżniające dokonania w regionalnych towarzystwach kultury”, jaką otrzymała w 1988 r.  W 1990 r. samo Towarzystwo przyznało jej nagrodę GTK.

 Później organizowała kilka znaczących konferencji popularno-naukowych. Najważniejszymi  z nich w sensie doniosłości kulturowo-społecznej była konferencja  50 lat osadnictwa na Ziemiach Zachodnich i Północnych, zorganizowana  w pałacu w Rogach koło Lubniewic.  Podczas tej konferencji uchwalono historyczny dokument – posłanie do regionalistów polskich o współpracę z mniejszościami narodowymi i etnicznymi, zatytułowany  Wielość w jedności,  oraz konferencja Działalność towarzystw miłośników miejscowości i różnych dziedzin sztuki.[7]

Koronacją tego etapu działalności było otrzymanie 28 kwietnia 1988 r. Dyplomu Honorowego za osiągnięcia w upowszechnianiu kultury, podpisanego przez Ministra Kultury i Sztuki.

                Fot. nr 2    Po otrzymaniu  w 1998 r. Krzyża Kawalerskiego Orderu Odrodzenia Polski w Zamku Królewskim w  Warszawie.

Przełom roku 1989 

W 1989 r. po  przemianach ustrojowych Anna Makowska-Cieleń włączyła się aktywnie w tworzenie gorzowskich struktur Związku Sybiraków. Przez 12 lat była prezesem gorzowskiego Koła, liczącego w stadium organizacji ok. 1000 członków. Również tutaj z jej inicjatywy organizowano dla osób stowarzyszonych zbiorowe wyjścia do teatru na spektakle i koncerty. Wydała też drukiem jako współredaktor wspomnieniową monografię zbiorową  Przeżyliśmy.[8]   Także tutaj za jej rekomendacją kilkunastu Sybiraków było bohaterami audycji radiowych.

Kolejną zrealizowaną  inicjatywą Anny było postawienie na Cmentarzu Komunalnym pomnika Ofiar Stalinizmu. (Autorem projektu była art. pl. Zofia Bilińska.) Pod jej kierownictwem gromadzone były fundusze, pozyskiwani sponsorzy. Jego odsłonięcie nastąpiło 25 kwietnia 1993 r. Po latach, 20. grudnia 2012 r. otrzymała  od prezesa Zarządu Głównego Związku Sybiraków w Warszawie Złotą Odznakę Honorową za zasługi dla Związku Sybiraków, która nawiązała również do tej aktywności.

Również od 1989 r. włączyła się w organizację  Międzynarodowych Spotkań Zespołów Cygańskich Romane Dyvesa, prowadząc przez wiele lat „Spotkania z poezją cygańską”. Podjęła współpracę jako korespondentka z romskimi ogólnopolskimi periodykami – najpierw z pierwszym w Polsce, powstałym w 1990 r. miesięcznikiem  Rrom p-o Drom, później  powstałym w 2006 r. dwumiesięcznikiem Romano AtmoCygańska dusza. Przez swoją twórczą pasję oraz wykazujące wysoki poziom merytoryczny artykuły i przekazywane informacje dotyczące kultury Romów zyskała wielki autorytet oraz wielu romskich przyjaciół.

W 1995 przyczyniła się jako członek-założyciel do powstania  Stowarzyszenia Twórców i Przyjaciół Kultury Cygańskiej im. Bronisławy Wajs Papuszy, zostając przez wiele lat członkiem władz tego towarzystwa pełniąc funkcję sekretarza zarządu. Organizowała liczne rocznicowe i okolicznościowe uroczystości.            

 Fot. nr 3. Jedna z uroczystości Związku Sybiraków. W środku przed mikrofonem Anna Makowska-Cieleń

Pracownik Wojewódzkiej Biblioteki Pedagogicznej

0d 1 kwietnia 1990 r. organizowała spotkania autorskie w tej placówce oświatowej  z gorzowskimi pisarzami. Prowadziła je, jak stwierdził w audycji wspomnieniowej Janusz Dreczka, z taką pasją, z taką elegancją[9]

Kiedy w 1992 r. powstał w Gorzowie funkcjonujący do dzisiaj projekt Regionalne Spotkania Wykonawców Piosenki Kresowej im. Piotra Frankowa „Kresowiana”, pracowała społecznie w jego jury konkursowym. Jest to, jak informował news Miejskiego Centrum Kultury z 2015 r. Wzruszające spotkanie z folklorem kresów wschodnich, w których rokrocznie uczestniczy ponad 40 zespołów śpiewaczych z naszego regionu, a także goście z dawnych terenów Rzeczypospolitej przywołuje humor i atmosferę Wileńszczyzny, Grodna, Polesia i Lwowa zawartą w pieśniach i piosenkach. To spotkanie pełne charakterystycznego dla wspomnień młodosci ciepła, nuty nostalgii, ale i radości,że kultura ta jest przekazywana następnym pokoleniom.[10]

Wspieranie również tej formy kultywowania pamięci kulturowej było dla niej duchowym powrotem do pierwszej małej ojczyzny i korespondowało z jej poczuciem misyjności w wielu wymiarach w nowej zglobalizowanej rzeczywistości XXI. wieku.

Dlatego też jest w pełni zrozumiałe, że w plebiscycie czytelników Gazety Lubuskiej, przeprowadzonym w 1995 r., znalazła się w „Złotej Dziesiątce ludzi szczególnie zasłużonych dla kultury Gorzowa, zorganizowanego z okazji rocznicy 50-lecia powojennej historii tego miasta nad Wartą.

Stan spoczynku – stanem twórczego niepokoju

Na emeryturę przeszła w 1997 r. Nie oznaczało to  jednak przejścia w stan spoczynku. Była nadal aktywna w życiu społecznym i kulturalnym. Podejmowała  coraz bardziej ambitne zadania.

Współpraca z Wojewódzkim Ośrodkiem Metodycznym.

1 października 1997 r. rozpoczęła  współpracę z Wojewódzkim Ośrodkiem Metodycznym. Opracowała i przeprowadziła tam 6 edycji kursu dla nauczycieli pt. Lubuskie środowisko literackie. Przy współpracy z jego uczestnikami  zostało napisanych pod jej kierunkiem kilkanaście scenariuszy lekcji na temat twórczości regionalnych pisarzy. W tym kontekście tematycznym opracowała  metodologiczny projekt wycieczki Śladami pisarzy gorzowskich, który jako model realizowany był przez wiele lat  w szkołach i placówkach kultury. Za swoje najważniejsze osiągnięcie w zakresie popularyzacji utworów tych autorów uważała Anna Makowska-Cieleń wydanie posthum przy współpracy z tą instytucją zbioru opowiadań Ireny Dowgielewicz (1917- 1987) zatytułowanego Wujaszek Snep i inni przyjaciele.[11] Był to jej autorski wybór, w którym  zamieściła dotychczas niepublikowane utwory pisarki, którą znała osobiście i utrzymywała z nią kontakty towarzyskie. Bohaterami tych utworów są zwierzęta. Książka ta stała się lekturą szkolną. Jest ona też chętnie czytana przez dorosłych. Formą  popularyzowania twórczości tej gorzowskiej pisarki były przeprowadzane przez nią szkolne prelekcje w powiązaniu z organizowaniem konkursów na opowiadanie inspirowane jej utworami. Ukoronowaniem tych aktywności było przeprowadzenie sesji popularno-naukowej na temat Nobilitacja codzienności w utworach I. Dowgielewicz.[12] Za tę działalność otrzymała w 1998 r. medal „Za zasługi dla województwa gorzowskiego.” W tym samym roku doprowadziła również do upamiętnienia jej postawieniem obelisku z medalionem pisarki przed domem jej zamieszkania oraz  później, (w 2008 r.) do odsłonięcia tablicy na Starym Rynku.

To samo dotyczy twórczości innej gorzowskiej poetki Papuszy, właściwie Bronisławy Wajs, (1908 – 1987), wywodzącej się z grupy etnicznej Polska Roma. Również z nią istniały bliższe serdeczne kontakty, które przyjęły nawet w pewnym okresie życia formę opieki, która trwała do momentu jej przeprowadzki w 1981 r. do Inowrocławia.

 Są to dowody na to, że ona, jak stwierdził to we wspomnieniowej audycji radiowej Janusz Dreczka, dbała nie tylko o to, żeby tworzyć, inspirować, ale i dokumentować pamięć o ludziach i zdarzeniach, o zjawiskach, żeby nie przepadły[13].

W 2005 r. zainicjowała Nagrodę Kulturalną im. Janusza Słowika[14] i została przewodniczącą jej Kapituły. Jest to nagroda pozainstytucjonalna, której intencją jest wspomina[nie] Janusza Słowika […] a[le] i upomina[nie] aktualn[ych] władz, że sprawy kultury i jej twórców traktować, doceniać trzeba w sposób szczególny“, bo jak ujął to patron nagrody,należy  promować i otaczać szczególną troską tych, którzy wzbogacają pejzaż kulturalny miasta‘ „[15] Jej laureaci są wspaniałą wizytówką kultury Gorzowa i ludzi wspierających działalność oświatową w tym  grodzie  nad Wartą.

Podsumowując ten wątek działalności Anny Makowskiej-Cieleń należy nadmienić, że przekazała ona protokolarnie do Wojewódzkiego Ośrodka Metodycznego w Gorzowie ponad 100 dokumentów, wydawnictw książkowych, konspektów lekcji regionalnych itp – z nadzieją, że będą służyć nauczycielom-regionalistom  w pełnieniu ich edukacyjnej i kulturotwórczej misji w małych ojczyznach.[16]

Nawiązaniem do działalności tego okresu były późniejsze regionalne wyróżnienia – otrzymany 28 kwietnia 2008 r. od przewodniczącego Sejmiku Województwa Lubuskiego „Lubuski Laur Oświaty” i przyznany przez Marszałka Województwa Lubuskiego w dniu 31. maja 2009 r. tytuł „Lubuski Animator Kultury”.

Rada Krajowa Ruchu Stowarzyszeń Regionalnych RP w Warszawie 

W 1998 r. na VI Kongresie Ruchu Stowarzyszeń Regionalnych  została z mandatu Towarzystwa Przyjaciół Starego Kurowa (jako przedstawiciel Ziemi Lubuskiej) członkiem Rady Krajowej Ruchu Stowarzyszeń Regionalnych. Już na zakończenie tej pierwszej czteroletniej kadencji swojej działalności w tym Ruchu sprowadziła do Gorzowa kolejną, VII edycję tego prestiżowego ogólnopolskiego spotkania, które odbyło się w tym nadwarciańskim grodzie w dniach 20-21 września 2002 r. Jego hasłem mottem była sentencja Stanisława Staszica Być narodowi pożytecznym. Uczestniczyło w nim 257 regionalistów z całej Polski. Kongres ten jest często wymieniany przez jego uczestników jako projekt wzorcowy. Od  gorzowskiego kongresu przez 3 kadencje do końca swoich dni była członkiem Rady Krajowej z mandatu Stowarzyszenie Twórców i Przyjaciół Kultury Cygańskiej. Na tym ogólnopolskim forum   Anna Makowska-Cieleń często poruszała zagadnienie rozwijania wśród młodzieży edukacji kulturalnej oraz problem braku resortowego wsparcia dla tej ważnej misji. Swoją misyjność widziała również w wspieraniu działalności lokalnych towarzystw regionalistycznych Gorzowa, ale również w mniejszych miejscowościach północnej części Ziemi Lubuskiej. W wielu z nich była członkiem „wspierającym”. Szczególnie związana czuła się ze Stowarzyszeniem Przyjaciół Starego Kurowa, oraz, jakby było inaczej, z Nadnoteckim Towarzystwem Kultury w Drezdenku,  mieście, w którym uzyskała wszechstronne wykształcenie Również z jej rekomendacji przedstawiciele tego Towarzystwa  byli  członkami Rady Krajowej i jej różnych organów. W tym czasie też nawiązała współpracę z Nadwarciańskim Rocznikiem Historyczno-Archiwalnym, organem  Towarzystwa Przyjaciół Archiwum i Pamiątek Przeszłości w Gorzowie Wlkp., sprawozdając w nim we współpracy z drugim przedstawicielem Ziemi Lubuskiej w RK RSR RP o lokalnych, regionalnych i ogólnopolskich wydarzeniach i projektach  regionalistycznych.[17]

Fot. nr 4  Na IX Ogólnopolskim Kongresie Regionalnych Towarzystw Kultury w Kielcach (24-26  IX 2010 r.)

Fot. nr 5 Jako przedstawiciel RK RSR RP wraz z delegacją NTK z Drezdenka  10 VI  2011 w Sali Senatu Uniwersytetu Szczecińskiego. Od lewej dr Alicja Biranowska-Kurtz, prof. Edward Włodarczyk, Rektor US,Lubomir Oleśniewicz, sekretarz NTK, Zygmunt Marcinkowski, wiceprezes NTK, dr Andrzej Talarczyk, prezes NTK.

Niedokończone projekty

Kierując się sugestią rodziny i znajomych nosiła się z zamiarem napisania książki wspomieniowej, nawiązującej do  zesłania w latach 1940 – 1946 i historii powojennej Gorzowa.[18] Razem z drugim przedstawicielem Ziemi Lubuskiej w Radzie Krajowej chciała zrealizować jedną z uchwał X Kongresu Ruchu Stowarzyszeń Regionalnych w Bydgoszczy dotyczącą utworzenia regionalnej (wojewódzkiej) struktury organizacyjnej RSR, która by umożliwiła wspólnotowość działania i współdziałania z samorządami lokalnymi i regionalnymi, ale i regionalistami akademickimi, również w aspekcie kooperacji transgranicznej lubusko-brandenburskiej, jako specyfiki naszego regionu. Powstała już nawet wstępna koncepcja takiego projektu, orientująca się na sprawdzonych wzorach krajowych i zagranicznych oraz podjęte zostały pierwsze rozmowy wewnątrzregionalne z organizacjami z południowej części Ziemi Lubuskiej, które mimo różnicy specyfiki kulturowo-historycznej przedwojennych dziejów tych ziem, zadeklarowały chęć podjęcia przedmiotowego dialogu. Zalążki tych ustaleń i impulsów myślowych będą jako rozwinięcie jej choć spełnionej, jednak niedokończonej misyjności działania, kiełkować dalej jak – mówiąc retoryką biblijną – posiane ziarno.

Następny ogólnopolski kongres regionalistów, planowany na przyszły rok, którego hasłem przewodnim będzie koncepcja regionalizmu otwartego i wielowarstwowości kulturowo-etniczna naszych Ziem Zachodnich i Północnych, czyli jak by powiedziała „nasza Ania”, naszych nowych kresów zachodnich, które trzeba będzie dopiero umoić (Robert Traba) na bazie solidnych opracowań historycznych, nie zideologizowanych ani duchem wilhelmizmu, ani  żadną inną postacią heglizmu, i który odbędzie się w kontynuacji współpracy z Nią za regionalną miedzą na ziemi zachodniopomorskiej i realizacji przekazanego  ducha twórczego niepokoju. Będzie on również w pewnym sensie hołdem jej misyjności, bo za jej sprawczą aktywnością osoba pisząca ten tekst dostała szerszy ogólnopolski mandat działania pro publico bono w kontynuacji działań i osiągnięć ruchu regionalistycznego jego nadnoteckiej małej ojczyzny.

 Innymi słowy:będzie ona tam obecna duchem i metafizyką  misji swojej działalności, bo, jak stwierdził Leszek Bończuk w audycji wspominkowej Radia Zachód, już nie ma takich działaczy społecznych, -jedna z ostatnich mohikaninek, – nigdy nie  spierała się o pieniądze[19].

Non omnis moriar

 Fot. nr 6  Ostatnie „publiczne” zdjęcie Anny Makowskiej-Cieleń. 6 X 1916 przed Pomnikiem Orląt Lwowskich w Gorzowie Wlkp. Pierwsza od prawej prof. Hannelore Scholz-Lübbering z Uniwersytetu Humboldtów w  Berlinie, profesor gościnny w Akademii Gorzowskiej im. Jakuba z Paradyża, z lewej strony dr  Andrzej Talarczyk z Uniwersytetu Szczecińskiego.

Jako budowniczy  ruchu stowarzyszeniowego na Ziemi Gorzowskiej, z którą związana była prawie 60 lat, swoimi aktywnościami i społecznikowską pasją na rzecz współtworzenia dobrego klimatu i rozwoju kultury na tej nadwarciańskiej ziemi i w stolicy Gorzowie Wlkp., jej drugiej małej ojczyny po wygnaniu z Wołynia, pozostanie Anna Makowska-Cieleń w zbiorowej pamięci powstającego społeczeństwa obywatelskiego, budującego dopiero swoją regionalną tożsamość jako syntezę wielu historycznych elementów składowych, kamieniem milowym na tej drodze.

W Jej ostatniej drodze uczestniczyli przedstawiciele życia społeczno-kulturalnego miasta Gorzowa Wlkp. i całej Ziemi Lubuskiej wraz z Prezydentem Miasta Gorzowa Wlkp. – Jackiem Wójcickim, który wygłosił również mowę pożegnalną. Przemawiała także prezes Miejskiego Koła Sybiraków Maria Dratwińska oraz dr Andrzej Talarczyk w imieniu całej Rady Krajowej Ruchu Stowarzyszeń Regionalnych RP w Warszawie. Podziękowana w imieniu Rodziny złożył Mirosław Kwiatkowski.

Wystąpienie przedstawiciela RK RSR RP zawierało m.in. następujące słowa:

odszedł człowiek  wielkiego ducha, człowiek powszechnie szanowany i kochany,a ludzie, których kochamy zostają na zawsze, bo zostawili  ślady w naszych sercach.(…).Tutaj powstaje pytanie, , które nawiązuje do łacińskiej sentencji poety rzymskiego Horacego non omnis moriar, nie wszystek umrę, co pozostanie? Pozostanie m.in. to, że z nieustannym uśmiechem i swadą gawędziarza była Ania duszą wszystkich spotkań, tych oficjalnych, półoficjalnych i prywatnych. To był pedagog świadomy swojej misji, swojej kulturotwórczej kreatywności i  celów jakie chciał osiągnąć. Żyła dla innych, zawsze wyciągała swoją pomocną dłoń, zawsze można było liczyć na jej wsparcie i bezinteresowność. W moim wypadku była to pomoc w duchowym powrocie do mojej małej „nadnoteckiej” ojczyzny. A gdzie była Jej  „mała ojczyzna”. Podkreślając zawsze i wszędzie swoją nadwarciańską zasiedziałość, w sytuacjach bardzo nastrojowych zawsze wracała (nie tylko myślami) do swoich wołyńskich korzeni opowiadając o złożoności historii tamtych lat, ale nigdy nie towarzyszyły jej przy tym uczucia desktrucyjne. Utkwiło mi na zawsze w pamięci wspólne przeżycie  teatralne podczas przedstawienia  „Ballada o Wołyniu”, po którym jej pogoda ducha jako życiowa maksyma pozwoliła przezwyciężyć te ożyłe poprzez ten spektakl traumatyczne doświadczenia z dzieciństwa, kiedy miała zaledwie kilka lat. Szczególna aura powrotu tych wspomnień przybrała wówczas formę artykułowanego jako posłannictwo duchowe pojednania ponad podziałami w wystąpieniu referatowym na temat towarzystw kresowych działających w Gorzowie Wlkp. i na Ziemi Lubuskiej: Towarzystwa Miłośnikow Lwowa i Kresow Południowo-Wschodnich,Towarzystwa Miłośnikow Polesia i Białkowa oraz Towarzystwa Miłośnikow Wilna i Ziemi Wileńskiej. Towarzystwa te były dla niej podczas jej działalności w Radzie Krajowej dzieckiem specjalnej troski w sensie matczynej zapobiegliwości. Dlatego też była bardzo szczęśliwa, kiedy zabiegała  o krzyże zasługi dla swoich kresowiaków, które miałem zaszczyt przywieść do Gorzowa i które wręczała w obecności prezydenta miasta. Widziałem wówczas w jej twarzy wyrazy spełnienia i powrotu do jej duchowej wołyńskiej ojczyzny. Na wszystkich posiedzeniach Rady jej „lubuski głos” był uważnie słuchany, a swada jako cecha charakterologiczna ożywiała dyskusję. Była człowiekiem upartym i wytrwałym, dlatego nie poddawała się nigdy, nie zakładała niepowodzenia i nie mówiła, że nie podoła. Świadczy o tym chociażby fakt sprowadzenia  przez nią w 2002 r. do Gorzowie Ogólnopolskiego Kongresu Regionalistów, dodajmy jedynej tego rodzaju imprezy kulturalnej w całej powojennej historii tej ziemi. Była z tego faktu szczególnie dumna. Tak jak my, urodzenie nad Notecią, jesteśmy dumni z tego, że jest absolwentką naszego drezdeneckiego Liceum Ogólnokształcącego im. St. Żeromskiego i staje w równym rzędzie z takimi absolwentami tej naszej małej Alma Mater, jak urodzony również na tej ziemi Rektor Uniwersytetu Szczecińskiego, któremu złożyła jako członek drezdeneckiej delegacji regionalistów wizytę, do której w późniejszych rozmowach wracała rozważaniami w kategoriach diaspory nadodrzańsko-nadwarciańsko-nadnoteckiej, rozumianej jako drugiej „małej ojczyzny” po zawieruchach, które spowodował wiatr historii. Myślę, że znalazła w Gorzowie tę drugą ojczyznę, a poprzez to również spokój wewnętrzny wyzwalający wiele pokładów kreatywności. Była bardzo ciekawa świata, który przyjmowała i akceptowała takim jakim jest, wykazując przy tym dużą tolerancję światopoglądową, kulturową i zwykłą  życiową mądrość.Dlatego będzie Jej nam wszystkim brak – Rodzinie, przyjaciołom  i współpracownikom. Dlatego też pamięć o Niej pozostanie żywa i na zawsze w naszych sercach i modlitwie. Dlatego też wielu członków Rady Krajowej zapewniało mnie, że są w tej chwili myślami i modlitwą z nami. Dlatego też stosownym biogramem w powstającej w kręgach naszego Ruchu Encyklopedii Regionalizmu Polskiego zapewnimy jej należne miejsce w pamięci zbiorowej naszej małej i dużej Ojczyzny.

Dlatego sentencja non omnis moriar  rzymskiego poety Horacego zachowuje tutaj swoją aktualną doniosłość.


[1] Zob. A. Talarczyk/A. Makowska-Cieleń Kresowość – ważny składnik tożsamości. O II Ogólnopolskim Zjeździe Regionalistów Polskich nad Odrą słów kilka, [w:]Nadwarciański Rocznik Historyczno-Archiwalny nr 23. Gorzów Wlkp. 2016, s. 371 – 374.

[2] Jest to nawiązanie do tytułu powieści tej pisarki, która ukazała się w języku polskim w 1981 r. i która opisuje podróż do „gniazda rodzinnego“ po dziesięcioleciach.

[3]Źródło: Notatki własne z  konferencji.

[4] Opis tego pierwszego dłuższego i bardzo ważnego, bo „asymilacyjnego” etapu zamieszkania na Ziemiach Zachodnich nie był możliwy, bo autor tego artykułu nie dysponował żadnymi materiałami źródłowymi. Dokonanie tego pozostaje jako zadanie do wykonania przez następnych biografów.

[5]  Warto tutaj dodać, że maturę zdawała w drezdeneckim Liceum Ogólnokształcącym razem z rówieśniczką Emilią Krakowską, znaną polską aktorką urodzoną w Poznaniu. Znajomość z nią, którą można nazwać również przyjaźnia szkolną, stworzyła na pewno specyficzny klimat duchowy we wzajemnych relacjach, który procentował w późniejszym życiu obydwu absolwentek drezdeneckiego Liceum Ogólnokształcącego, szkoły dodajmy, której abiturienci  w niektórych okresach  jej historii w  60%  zdawali egzaminy wstępne na wyższe uczelnie w całej Polsce. Zob. też: Liceum Ogólnokształcące w Drezdenku w 40-leciu Polski Ludowej.Praca zbiorowa pod kierunkiem Edwarda Urbana. Drezdenko: Zespół Szkół im. St. Żeromskiego, 1885. Publikacja ta zawiera m.in. bardzo cenne zestawienia kadry nauczającej w przekroju całego okresu istnienia oraz kompletne wykazy wszystkich absolwentów, co jest poznawczo ciekawą lekturą przede wszystkim w sensie uzmysłowienia sobie dalszej działalności zawodowej i społeczno-kulturalnej  wielu z nich. Dodajmy na gruncie otrzymanego  w drezdeneckiej  Alma Mater wychowania i wiedzy bazowej tutejszej matury, jako przepustki do dojrzałości życiowej.

[6] W ramach tej serii  redagowała następujący tom biograficzny: Franciszek Graś Józef Noji. Sportowiec i patriota. Gorzów Wlkp.;Drezdenko [Gorzowskie Towarzystwo Kultury], 1987.

[7] Również tutaj autor artykułu nie dotarł do żadnych źródłowych materiałów.  Zbadanie tych bardzo ważnych aktywności i wydarzeń wzbogaci wiedzę o powojennej historii regionu.

[8] Przeżyliśmy. /[Red. Grażyna Pytlak, Weronika Kurjaonowcz, Anna Makowska-Cieleń]; Komisja Historyczna Oddziału Wojewódzkiego Związku Sybiraków w Gorzowie Wlkp. Warszawa: Wydawnictwo „Color CB”, 1996.

[9] Por. Andrzej Pierzchała: Szlakiem taborów.Wywiad z Januszem Dreczką i Leszkiem Bończukiem. Cz. II. 29 01 2017 .8:50, Radio Zachód.

[10] Dostęp 26 marzec 2017.

[11] Irena Dowgielewicz: Wujaszek Snep i inni przyjaciele. Gorzów Wlkp.: Wojewódzki Ośrodek Metodyczny, 1999.

[12]  Por. przypis nr 6.

[13] Por. przypis nr 9.

[14] Janusz Słowik (1941-1995) był inicjatorem wielu gorzowskich projektów kulturalnych i doprowadził do utworzenia Gorzowskiej Orkiestry Kameralnej Odeon, Konfrontacji Teatralnych, znanych od 1983 r. jako Gorzowskie Spotkania Teatralne, Konfrontacji Fotograicznych i Pomorskiej Jesieni Jazzowej oraz jednym z założycieli Państwowego Liceum Sztuk Plastycznych, obecnego Liceum Plastycznego.Plastycznego

[15] Zob. Andrzej Trzaskowski,  1o lat Nagrody Kulturalnej im. Janusza Słowika, [w:] Moje wyboje. 28. Lutego 2016. Dostęp: 12 marzec 2017.

[16]  Protokół przekazania  materiałów ze zbiorów prywatnych AMC do WOM – Biblioteki Pedagogicznej nosi datę  24.04.2014 r.

[17] Zob. Anna Makowska-Cieleń; Andrzej Talarczyk Obszar Dolnej Noteci w historycznej Nowej Marchii (Neumark) jako przedmiot badań naukowych. Polsko-niemiecka konferencja naukowa poświęcona dorkorowi Stanisławowi Talarczykowi (1922-2002) – in memoriam [w:] NRHA, Gorzów 2010, z. nr. 17, s. 535-540; Andrzej Talarczyk, Anna Makowska-Cieleń  Lubuscy regionaliści w grodzie Kazimierza Wielkiego ,[w:] NRHA, Gorzów 2015, z. nr. 22, s. 453-456 ; Andrzej Talarczyk, Anna Makowska-Cieleń  Kresowość – ważny składnik tożsamości. O II Ogólnopolskim Zjeździe Regionalistów Polskich nad 0drą słów kilka,  [w:] NRHA, Gorzów 2016, z. nr. 23, s. 371-374 ;

[18] Konsultacje z Rodziną nie pozwoliły ustalić, czy prace w tym kierunku zostały podjęte.Dopiero uporządkowanie i zakatalogowanie biblioteki Archiwum Domowego przekazanego Archiwum Państwowego w Gorzowie Wlkp pozwoli odpowiedzieć na to pytanie.

[19] Por. przypis 8.

TAGS

CATEGORIES

Uncategorized

No responses yet

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.